Hej:)
Stwierdziłam ostatnio, że polubiłam obszerniejsze rzeczy. Kiedyś nosiłam się bardziej przy ciele, ale teraz kiedy mam problemy z hormonami
i wagą (nie, nie jestem chora;)), preferuję luźniejszą odzież- co wcale nie oznacza, że przytyłam i wyglądam grubo, po prostu jak jest ciepło, to puchnę i sama ze sobą źle się czuję:P Jak mi się wszystko unormuje, to zapewne powrócę do starych nawyków, hehe:P
i wagą (nie, nie jestem chora;)), preferuję luźniejszą odzież- co wcale nie oznacza, że przytyłam i wyglądam grubo, po prostu jak jest ciepło, to puchnę i sama ze sobą źle się czuję:P Jak mi się wszystko unormuje, to zapewne powrócę do starych nawyków, hehe:P
Ale przejdźmy do dzisiejszej stylizacji. Jest to minimalizm, ale w luźniejszym wydaniu. Asymetryczna tunika w miętowym kolorze plus cieliste dodatki według mnie stanowią doskonały duet. Co sądzicie o takim zestawie??:)
